Feeds:
Posty
Komentarze

Stare zdjęcia

Rada  na przyszłość dla wszystkich – zapisujcie, nagrywajcie i archiwizujcie (czy cokolwiek w tym guście) wszystkie zdjęcia. Nawet te, które są totalnie rozmazane. Ja tak żałuję, że dziś nie mam już wielu zdjęć, które miałem i wyrzuciłem, bo głupi byłem.

Cut the crap and let us ride!

Wczoraj pisałem, że gotuję i ugotowałem. Wczoraj było Suppli i Tabbuleh, a wcześniej Quesadillas z serem. Sam jestem zadziwiony, że tak fajnie wyszło. Zawsze jak zabieram się do gotowania strasznie się boję, że czegoś zapomnę, coś za długo będzie się smażyło, grzało czy tam gotowało i ostatecznie wyjdzie z tego jakaś tragedia, która skończy w śmietniku. I cała praca, wszystko na marne. Na szczęście było zjadliwe.

Najgorzej jest znowu zacząć pisać. Od ostatniej notki cały czas sobie powtarzałem, że jeszcze tydzień poczekam to będę miał więcej do napisania i jakieś zdjęcia do wrzucenia, ale w efekcie czas mijał a ja zapominałem o czym chciałem pisać. Chyba naprawdę lepiej częściej i krócej, niż dłużej i… jeszcze mniej.

Nie pracuję już w Lukasie. Fajnie było, dużo dobrych ludzi poznałem, dużo śmiechu, ale i dużo się nauczyłem. Warto było spędzić tam te 9 miesięcy mimo, że często chciałem, żeby to już się skończyło, popadałem w lekką rutynę. Teraz teoretycznie na rutynę mam nie narzekać, dostałem awans, więc jako analityk powinienem mieć dużo zadań i dużo roboty generalnie. Ostatni tydzień przyznam, że nie należał do specjalnie pracowitych, ale ten powinien już być bardziej obfity w konkrety. ;)

I tyle, niedługo postaram sie napisać znowu :P.

Irgendwie, Irgendwo, Irgendwan

Powroty. Jak pisałem ostatnio – kupiłem laptopa. W związku z tym przenoszę sobie wszystkie dane z fujitsu Marcepana i stacjonarnego w Opolu. Duuużo starych rzeczy teraz przeglądam. Znajduję i oglądam zdjęcia z przed kilku miesięcy i lat, znalazłem film, do którego zacząłem tłumaczyć z niemieckiego napisy i ostatnie linijki dodałem w czerwcu 2006. Teraz sobie obiecałem, że w końcu skończę to tłumaczyć do końca i kurwa zrobię to.

Nawet nie sądziłem, że mam tyle zdjęć. Bardzo dużo tego jest, wielu nigdy wcześniej nie wiedziałem. Po prostu zrzucałem na dysk i zapominałem, bardzo miłe jest teraz odkrywanie tego na nowo, przypominanie sobie wiele miłych sytuacji i chwil, wiele miłych osób. Od razu przypomina mi się Remo i jego potężne archiwum zdjęć, które trzyma chyba od 2004 jeżeli nie wcześniej. Dziesiątki gigabajtów sytuacji, uśmiechów, super. Chciałbym kiedyś skopiować sobie część tych zdjęć, bo są naprawdę niesamowite.

Najtrudniej chyba jest już zacząć pisać. Tak bardzo się przyzwyczaiłem do nie-pisania, że teraz trudno jest mi sklecić chociaż parę zdań. Na szczęście po pierwszej notce już jest łatwiej.

Koniecznie muszę sobie kupić mały aparat, kieszonkowy, albo jakiś bardziej poręczny pokrowiec/plecak/walizkę na lustrzankę, bo cały czas schowana jest w półce. Bardzo żałuję, że w ten weekend nie miałem jej ze sobą. Było super, mimo że zaczęło się boleśnie. W czwartek pękła butelka smirnoffa i tequili, więc rano było ciężko. W pracy zresztą też. Piątek wieczór w Highlanderze na urodzinach u Matysa, długo nie wytrzymaliśmy po ciężkiej sobotniej nocy, ale było miło. Cieszę się, że się z nim zobaczyłem. Długo nie mieliśmy kontaktu, a wcześniej widywaliśmy się często we Wrocku. Sobotni wieczór w Szarej Willi, driny i miły wieczór. W takich sytuacjach żałuję, że nie mam ze sobą aparatu. Zresztą… nie tylko w tych.

Winda w Lukas`ie około 17.

Świąteczne światła na Arkadach, jakiś czas temu już.

Buty ;p

Marcepan w pociągu.

Z windy w Lukas`ie około 6 piętra.

Napis na billboardzie ‚Kocham nie biję’ – plac Orląt Lwowskich.

Mocław przy pracy. Tak szybki, że aż się rozmazał ;-)

Kupę czasu minęło od kiedy pisałem cokolwiek. Nie piszę nic, nawet sms-ów. Generalnie nie robię od pewnego czasu nic tak totalnie dla przyjemności. Nie robię zdjęć, nie robię żadnej grafiki. Nie mam zupełnie czasu, a jeżeli mam chwilę to nie mam siły, a jeżeli już chcę zrobić jakieś zdjęcia to jest bardzo wcześnie ciemno (oczywiście) i wszystko jest rozmazane, bo przecież nie będę zapierdzielał jeszcze ze statywem do pracy i na zajęcia, by zrobić 5 zdjęć. Nie chce mi się po prostu. Ale zrobiłem sobie prezent – kupiłem sobie laptopa, także jak pewnego dnia zrobię jakieś zdjęcia to będę mógł je obrobić spokojnie. W wolnym czasie w pracy (którego mam dużo) rozwiązuje zadania konkursowe z KPMG i uczę się programować w C# i asp.net licząc na to, że w nowej pracy przyda mi się to do czegoś. Mało też czytam, nie mogę się zupełnie skupić na książkach, ostatnio nawet czytanie gazet przychodzi mi z trudem. A w kolejce czeka „Stambuł” Pamuka i „Dzieci Rifa’y” Sormana (czyli muzułmanie i współczesność). Nie mam czasu i siły i mogę tak narzekać przez kolejne zdaje się kilka dni, więc na dziś kończę. Bez odbioru.